• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
bannerlogo.jpg

CIEKAWE KSIĄŻKI W PROMOCJI

Artykuły

Wyprawy

Jestem podróżnikiem! Zawsze tak chciałem odpowiadać na pytanie: „kim jesteś z zawodu ?". Pamiętam, że jak kilkadziesiąt lat temu (miałem jakieś 16 lat) przygotowywałem się do wyprawy w Bieszczady, w kompletną dzicz kryjącą w sobie pełnie niebezpieczeństw, to emocję, podniecenie jakie temu towarzyszyły nie równały się z niczym innym o czym czytałem lub co widziałem.

Przeżycia z tej krainy moich doświadczeń, okraszonych legendami o grasujących bandach U.P.A., o ludziach żyjących w ziemi, w lepiankach, dzikich rysiach i jadowitych żmijach dały tak wielkie podwaliny mojemu życiu i poczynaniom, iż każda późniejsza podróż do krainy Drakuli, wielkiej Rosji, na Kilimandżaro, Ameryki Inków czy w pustynie Afryki były tylko a może aż kontynuacją Wielkiej Wyprawy w Bieszczadzką Otchłań.

Pamiętam spotkanie z gniazdem „zygzakowatych" ,gdzie najbliższa pomoc była jakieś 9 godzin drogi, przedzieranie się przez „bieszczadzką dżunglę", na azymut, by dopaś najbardziej wysunięty na południowy wschód kraniec Bieszczad. Tam miały znajdować się niedostępne ruiny a okazało się, że oprócz nich, w rosyjskiej oddali przez długi czas obserwowaliśmy jakiś strzeżony obóz.

Pamiętam szybkość zrywania się z jakiegoś strasznego, podmokłego miejsca, gdzieś w środku czarnego gąszczu drzew i paproci gdy usłyszeliśmy, jak nam się zdawało, ryk niedźwiedzia, którym skutecznie straszono nas przed wyjazdem. Ale to co najbardziej pozostało w mojej pamięci i wtoczyło się w mój krwioobieg jak lawina obsuwająca się gdzieś pozboczu to poszukiwanie skarbu, to lojalność, przyjaźń i więź jaką miałem z moimi, jak już mogłem powiedzieć po bieszczadzkiej eskapadzie przyjaciółmi.

Czy to przetrwało to już zupełnie inne długie opowiadanie. Ta wyprawa ukształtowała szkielet moich wszystkich przyszłych wypraw. Wiem, że wyprawa ma wtedy swój smak gdy jest z daleka od wielkich wypoczynkowych centrów gdy sam jestem zmuszony do działania, do posmakowania, do poszukiwania. Gdy jest w kilku lub kilkunastoosobowej grupie by móc poznać i oprzeć się na moim partnerze. Teraz znacznie rzadziej udaję mi się wyrwać na wyprawę. Mam rodzinę i małe dzieci i w nich chciałbym wybudować idee jaką przekazała mi pierwsza podróż. Ale może Ty byłeś na jakiejś niesamowitej eskapadzie?!

Podziel się wrażeniami z niej. Chętnie poczytamy.

Wyprawa do Ameryki Południowej cz.4

Wyprawa BolPer 2012 - relacja nr 4
...i ..."klops"!!! Płot na grubo ponad 2 metry dosyć nieregularnie stworzony z desek i drutu. Wszystko dzieje się w ułamkach sekund. Kilkadziesiąt "Szarżujących dzików" jak lalki na sznurkach, jak na komendę wykonują krok skrzyżny, skręt tułowia i będąc jakieś 10 metrów od ulicy każdy z "dzików", na swój własny sposób bierze potężny zamach ręką wyposażoną w jakieś narzędzie i .......czas stop! Patrzę na ulicę pełną autobusów, ciężarówek i samochodów osobowych chcących przejechać przez miasto. Widzę zdziwione a czasem przerażone oczy wpatrujące się z pojazdów we wściekłą nawałnice zmierzającą w ich kierunku.

Więcej…

Wyprawa do Ameryki Południowej

Wyprawa BolPer 2012

Więcej…