• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
bannerlogo.jpg

CIEKAWE KSIĄŻKI W PROMOCJI

Północno-wschodnia Polska rowerami

Spis treści
Północno-wschodnia Polska rowerami
cd
1
2
3
4
5
Wszystkie strony

Zimową porą, podczas narciarskich „Wędrówek Północy" – Suwalszczyzna wydawała się ostoją spokoju. Z nadzieją, że również latem będzie nam dane poczuć ten sielankowy klimat - wyruszyliśmy w te tereny. Założenia rowerowej eskapady były proste:- Czasoprzestrzeń - zaczynamy 19 lipca i jedziemy od Suwałk przez trzy tygodnie;- noclegi pod namiotem, również „na dziko";- nie zabieramy ze sobą przewodnika – tylko kilka notatek, dotyczących miejsc, które KONIECZNIE CHCEMY zobaczyć. Ogólny zarys trasy, zamiast napiętego harmonogramu, ma nam zapewnić swobodne zmiany i wybory. Północno –wschodnia Polska nie na darmo nazywana bywa „Polską egzotyczną". Mieszanka kultur i religii nadaje tym terenom niesamowitego charakteru. Nie można zapomnieć o niezwykłej otwartości i życzliwości mieszkańców. Oto kilka obrazków z podróży, które – mamy nadzieję - zachęcą Was do odwiedzenia tych miejsc. Jeśli ktokolwiek myśli, że czym bardziej na północ Polski, tym teren robi się coraz bardziej płaski- nic bardziej mylnego! Zapraszamy na Suwalszczyznę, gdzie skandynawski lądolód pozostawił po sobie mnóstwo „pamiątek": głębokie jeziora, rynny polodowcowe, moreny, wysoczyzny. Nawet wytrawny rowerzysta, spragniony ciekawych tras i odrobiny wysiłku znajdzie cos dla siebie. W drodze z Suwałk do Smolnik, wspinamy się na Górę Cisową (256 m n.p.m.), która uchodzi za jeden z lepszych punktów widokowych w okolicy, a ze względu na swój charakterystyczny kształt nazwana „Suwalską Fudżijamą".Dalsza droga do Smolnik, najpierw rozpieszcza długim zjazdem, potem zmusza do większego wysiłku przy wjeździe na kolejny punkt widokowy - „U Pana Tadeusza". Przed nami roztacza się widok na wajdowską Litwę, czyli jeziora Kleszczowickie w dolinie Szeszupy. Przy szlaku prowadzącym nad Jezioro Hańcza (108,5 m głębokości) powinny stać znaki informacyjne :"Uwaga! Nisko latające bociany!". Prawie jak znak firmowy - są wszędzie i znakomicie prezentują swe trzy kolory na soczystej zieleni.Nie mniej uroczo przedstawiają się liczne gromadki i stada krów. Nie sposób o nich nie wspomnieć, są bardzo częstym elementem krajobrazu: czyściutkie, zadbane i – wierzcie mi lub nie – one naprawdę wyglądają na zadowolone! Zupełnie jak w reklamie mleka ;-)

Malownicza polna droga opada stromym zjazdem do wsi Wodziłki. To pierwsza z miejscowości, które chcemy odwiedzić ze względu na jej „duchowy" charakter. Wieś założyli pod koniec XVIII w. staroobrzędowcy, uciekający przed prześladowaniami po rozłamie w cerkwi rosyjskiej. Około 1920 r. na Suwalszczyźnie żyło ponad 3500 starowierców, obecnie około 600- 700 osób. Niestety – wieś wyglądała na prawie niezamieszkałą. W Polsce znajdują się trzy cerkwie tej grupy wyznaniowej, tzw. molenny (Wodziłki, Grabowe Grądy, Suwałki). Stańczyki przywitały nas solidną, ale krótką ulewą, po której na ciemnym tle burzowego nieba, zobaczyliśmy podwójną tęczę. To prawie niemożliwe, ale w tak malutkiej miejscowości nikt nie potrafił nam udzielić informacji, gdzie znajdziemy pole namiotowe. Hmmm, dziwne. Tym bardziej, że jak się okazało rano – pole namiotowe jest dokładnie POD WIADUKTAMI! My jednakże postawiliśmy dzisiaj na pierwszy „dziki" nocleg. Znakomite miejsce nad pobliskim jeziorem Tobellus: najpierw stromy zjazd po piaszczystej skarpie, a potem mocno zarośnięty brzeg. Wygląda, że dawno nie było tutaj żadnych turystów, ani miejscowych. Jak podaje przewodnik:

„ Z jeziorem tym związane jest bardzo rzadkie zjawisko, które miało miejsce 31 maja 1926 roku. Wtedy to, przy gwałtownej burzy jezioro zniknęło - pokrywając się grubą warstwą szlamu. W kilka chwil później doszło do potężnej eksplozji. Wzbił się ogromny słup wody z wielkimi bryłami ziemi i błota. Na powierzchni jeziora utworzyła się gruba warstwa ziemi, która dopiero po dwóch miesiącach opadła na dno. Uczeni twierdzą iż był to wybuch gazu błotnego, który wytworzył się z butwiejących setkami lat roślin. Silny spadek ciśnienia podczas burzy spowodował wydostanie się gazu i ekspolzję."