• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
bannerlogo.jpg

CIEKAWE KSIĄŻKI W PROMOCJI

Tres Torres '09

Wyruszyliśmy popołudniem 23 lipca, zapakowanym po brzegi Oplem Vectra kombi. Następnego dnia o godzinie 23.00 po bezproblemowej podróży samochodem dojechaliśmy do naszego pierwszego celu - miasteczka Figueres. Należy zaznaczyć, że wszystkie noclegi na wyprawie odbywały się w namiotach, wszędzie tam gdzie tylko było miejsce by je rozbić, nie mieliśmy z tym, ani z tego powodu żadnych większych problemów. Następnego dnia zwiedziliśmy muzeum Salvadora Dali (zbudowane według jego własnego projektu), a następnie wyruszyliśmy dalej do Barcelony, na której obrzeżach spędziliśmy noc. Kolejnego dnia, w drodze do naszej pierwszej bazy wypadowej zupełnie spontanicznie odwiedziliśmy Andorę, czyli osiemdziesięciotysięczne państewko na granicy Hiszpanii i Francji (uwaga! Andora nie należy do Unii, ani strefy Schengen).

Miasteczko Benasque (1138 m n.p.m.) to nasza baza wypadowa na szczyt Aneto, miejscowość ze świetnie rozwiniętą infrastrukturą turystyczną - bary, restauracje, market, poczta i masa sklepów sportowych (możliwość wypożyczenia raków - 3 euro i czekana - 2 euro). Samochodem dojechaliśmy do Hospital de Benasque (1750 m n.p.m.) - hotelu-schroniska położonego w dolinie Esery, niedaleko którego znajduje się (uznany powszechnie za bezpieczny) darmowy parking. Z tego miejsca ruszamy w górę doliny by po 2 godzinach dostać się do schroniska Refugio de la Renclusa (2140 m n.p.m.). Kilkadziesiąt metrów nad schroniskiem znajduje się małe jeziorko z kawałkiem płaskiej łąki, tworzące razem iście idylliczny krajobraz. Tutaj też rozbijamy się na noc. Wyruszamy wraz ze wschodem słońca. Najpierw długo i stromo na sam szczyt grani Cresta de Los Portillones. Z tego miejsca po raz pierwszy widać wierzchołek Aneto oraz bardziej po prawej znacznie piękniejszy Pico de la Maladeta (3308 m n.p.m.). Po krótkiej przerwie i dyskusji następuje zmiana planów: najpierw na Maladetę, potem na Aneto. Ruszamy więc dalej wzdłuż grani podchodząc pod lodowiec Maladety, który okazuje się być nie do przejścia bez raków (których nie posiadamy).Rezygnujemy ze szczytu, wracamy granią do przełęczy Portillon Superior (2870 m n.p.m.) i od tego miejsca kierujemy się już na lodowiec Aneto, który okazał się już dużo łaskawszy (topniejący śnieg i wydeptana ścieżka). Na sam szczyt (3404 m n.p.m.) docieramy wąską pięćdziesięciometrową granią (zwaną mostem Mahometa). Tego samego dnia późnym wieczorem wracamy do Benasque. Kolejne dwa dni poświęciliśmy na odpoczynek, głównie z powodu zatrucia pokarmowego Wiktora (nie pijcie wody z lodowca!).

Eriste (1118 m n.p.m.) położone 3 km od Benasque to nasza baza wypadowa na Posets. Samochodem dostajemy się do mostu Puente de Espinatosa. Tutaj także znajduje się darmowy parking. Stamtąd wyraźną ścieżką w 3 godziny dochodzimy do schroniska Refugio Angel Orus (2100 m n.p.m.), dalej w górę najpopularniejszą trasą przez Canal Fonda dochodzimy do silnie zerodowanej grani Posets by po żmudnej wędrówce dostać się nią na wierzchołek. Szczyt z uwagi na swoje centralne położenie i znaczną wysokość ukazuje piękne widoki m.in. na masyw Maladety oraz Monte Perdido. Po zejściu jeszcze tego samego dnia ruszyliśmy do bazy wypadowej na ostatni szczyt.

Torla (1033 m n.p.m.) - również świetnie rozwinięte turystycznie miasteczko, mieszczące się 4 km od wejścia do kanionu Ordesy. Droga na nasz trzeci szczyt prowadzi przez park narodowy Ordesy i Monte Perdido (miejsca wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO). Po ponad godzinnym marszu z Torli dochodzimy Pradera de Ordesa (1320 m n.p.m.), gdzie można dostać się również autobusem (droga zamknięta dla samochodów „cywilnych"). Następny przystanek to schronisko Refugio de Goriz (2170 m n.p.m.). Droga wiedzie przez wspaniały kanion Ordesy, na końcu którego podchodzimy w górę ścieżką Camino de los Mulas . Od schroniska podchodzimy ostro w górę. Pogoda się pogarsza. Po około 2 godzinach docieramy do stawu Lago Helado (3000 m n.p.m.). Kierujemy się na prawo od stawu w stronę szerokiego żlebu, na końcu którego wchodzimy na grań prowadzącą na szczyt (3355 m n.p.m.). W drodze powrotnej przed schroniskiem łapie nas burza. Schronienie oferuje kontener sanitarny. Po powtórnym przejściu doliny Ordesy korzystamy z autobusu do Torli.

2. sierpnia wyruszamy w drogę powrotną zahaczając jeszcze o słynące z win Logrono i San Sebastian. Rafał Michalik i Wiktor Przybył